… z przerażeniem się patrzysz na to co się dzieje w Polsce? Mhm, mi też to się często nie podoba. Coraz mniej chętnie przeglądam wiadomości i FB, gdyż przeczytane nagłówki i poruszane dyskusje wprowadzają mnie w nieprzyjemny stan. Lecz czy na pewno jest to spowodowane tym samym, co Ciebie wprowadza w przerażenie?

Pewnie większość z Was widziała załączony do posta obrazek. Mogło to Wam już podpowiedzieć, że wcale nie znajdziecie tu moich świato-/politycznych poglądów, a spojrzenie z lekko innej perspektywy. Zanim jednak zacznę się rozwodzić, polecam każdemu teraz lub później zapoznać się z zawartością poniższych linków. Sama o nich wspomnę trochę niżej.

  1. http://opinie.wp.pl/make-life-harder-czerpiemy-dzika-satysfakcje-z-obrazania-ludzi-wiec-stwierdzilismy-przyjebmy-wszystkim-po-rowno-6081219660034689a

2.

Tak więc… Co się musi zmienić w Polsce moim zdaniem, żeby było lepiej?

My, oczywiście 😉

Primo: odrzuć przeświadczenie o własnej nieomylności i zrozum, że ktoś może mieć inną opinię.

Musimy zrozumieć, że każdy z nas przeszedł inną historię i wychował się w innych środowiskach. Jego doświadczenia spowodowały, że ma takie, a nie inne poglądy. I to zupełnie normalne – co to byłby za świat, gdyby każdy myślał tak samo?
I teraz, co ważne: jego pogląd lub opinia może być bliższy prawdzie, a twój nie. Może być też na odwrót, a pewnie jest to wymieszane. Problem w tym, że pewnie nigdy za życia nie dowiecie się kto ma “większą rację”. Co z tym teraz zrobisz?

a) stwierdzisz, że ten B jest głupi i  w ogóle jak można tak uważać? Po czym powiesz mu to w twarz lub napiszesz post, w którym wyżalisz się do czego złego doprowadzili tego typu ludzie lub jak można tak myśleć i głosować na tamtych.
Hmmm… tylko co takim zachowaniem uzyskamy?
Szacunek ludzi pochłoniętych tymi samymi poglądami i zwykle wybierającymi opcję a) – na pewno! Ale pomyślmy teraz o tym człowieku B, ofierze posta. Najpewniej po prostu trochę się zasmuci widząc taki post, zniechęci do jego autora, a w najgorszym przypadku wkurzy się i wejdzie w często bezsensowną wtedy dyskusję na fb. Za pewne nie zmieni to jego zdania. Trochę bez sensu, nie?

b) Porozmawiasz z nim spokojnie. Przedstawisz swoje racje, wysłuchasz jego. Może uda Ci się jego przekonać, może jemu uda się przekonać Ciebie, a może pozostaniecie bez zmian przy swoich poglądach. Tak czy inaczej rozejdzecie się raczej w pokoju i dalej będziecie mogli żyć w swojej obecności. *

Secundo: MYŚL.

Inna sytuacja: widzisz gdzieś post/artykuł. Czytasz. Wow, totalnie się z tym zgadzasz! Świetnie to ktoś ujął! Albo – jak w ogóle coś takiego może mieć miejsce? Grrr… Co teraz robisz?

a) udostępniasz. Robisz to do czego nawołuje Cię post. Idziesz na strajk, włączasz się w dyskusję. Twój wskaźnik miłości do jednego poglądu/wydarzenia wzrasta, równocześnie ze wskaźnikiem nienawiści do innego. Tak jest, niech się wieść szerzy!

b) Starasz się odrzucić emocje, które pewnie miał na celu wzbudzić ten post/artykuł. Zastanawiasz się na “sucho” czy pogląd tam przedstawiony uznajesz za słuszny, czy jest zgodny z Twoimi poglądami. Jeśli to informacja o jakimś wydarzeniu, szukasz w internecie więcej informacji na ten temat, też z innych (prawicowych/lewicowych) źródeł. Jeśli w miarę się z tym zgadzasz/widzisz tego prawdziwość udostępniasz, komentujesz, idziesz na wydarzenie. Tylko i tylko wtedy.

Tak, to kolejny problem który często spotykamy. Nie tylko u innych, często też u siebie. Nie pomagają w tym media i osoby publiczne, które wiedzą jak najlepiej przekonać do swoich racji. Emocjami. Wzbudź przerażenie, wściekłość lub śmiech z kogoś, a będzie to dobry materiał. Przekręć tak wypowiedzi, ubierz w takie słowa, żeby ludzie zareagowali mocno**. Brrr… tak bardzo mnie odpychają media i ich manipulacje. Z zachwytem czytałam o Michaelu Blomkviście ze szwedzkiej sagi Millenium. Bezstronny dziennikarz, czy to już utopia?

I tu muszę zaznaczyć, że sama nie jestem wzorem w tych dwóch przypadkach. Ale uczę się i staram. Nie chcę być obiektem manipulacji.


*Podobała mi się wypowiedź jednego lewicowego dziennikarza z USA po wyborach prezydenckich z ubiegłego roku. Wytknął “lewakom”, że “szerząc politykę miłości”, a jednocześnie obrażając prawicowych, zrobili sobie więcej wrogów niż sprzymierzeńców.

Podobna sprawa zaistniała przy ostatnim przemówieniu Madonny na “Women’s March”. Piosenkarka zaczęła od miłości, a skończyła na “F*ck you”. Hm…
W ogóle widzimy z W., że to często jest problemem też wśród naszych znajomych z zachodnich/skandynawskich krajów. Jesteś innego wyznania, orientacji seksualnej, zdrowia psychicznego/fizycznego? Nie ma problemu, kontakt jest normalny! To rzeczywiście jest świetne i godne naśladowania! Tylko szkoda, że jeśli ktoś okaże się innych, poglądów to nagle to przyjazne podejście gdzieś znika…


**Jeśli chodzi o wybór odpowiednich słów – na kognitywistyce w zeszłym semestrze rozmawialiśmy o pamięci. Jednym z tematów była jej zwodniczość. Jako jeden z przykładów został nam przedstawiony pewien eksperyment. Podczas niego, pewnej grupie osób został przedstawiony film z lekką stłuczką samochodową. Zero rozbitego szkła, zero ofiar. Ludzie zostali podzieleni na 2 grupy i po pewnym czasie dostali pytania:
grupa A: “Z jaką prędkością jechały samochody, gdy doszło do stłuczki (eng. hit)? Czy w filmie było rozbite szkło?”
grupa B: “Z jaką prędkością jechały samochody, gdy doszło do kraksy (eng. smashed)? Czy w filmie było rozbite szkło?”
Oczywiście grupa B wskazywała wyższe prędkości i pojawiły się w niej osoby, które twierdziły, że było rozbite szkło. Tutaj więcej informacji o eksperymencie.


Co do linków wstawionych powyżej:

Jeśli ktoś z Was nie zna MLH, można prześledzić ich działalność na ich stronie na fb. Trzeba przyznać, że ich wypowiedzi nie obfitują w takt i kulturę, za to nie brak im na pewno kontrowersji. Mogą niektórych odrzucić, zupełnie zrozumiałe ;). Co mi się w nich bardzo podoba, zostało zaakcentowane w przedstawionym wywiadzie. Celny sarkazm uderzający w każdą z możliwych stron. Mimo że chłopacy mają swoje poglądy, w swej działalności pozostają bezstronni. Co równie ważne, potrafią z szacunkiem wypowiadać się o kimś, z czyimi poglądami lub działaniami się totalnie nie zgadzają. Bardzo też podzielam zdanie chłopaków na temat mediów.

Ojca Adama Szustaka natomiast zaczęłam oglądać tej jesieni, żeby lepiej przetrwać pobyt na obczyźnie. Muszę przyznać, że weszło mi to już w nawyk :). Polecam każdemu, niezależnie od stanu wiary. To jednak co przekazuje akurat w przedstawionym filmie wydaje się być trudne do przyjęcia, ale myślę, że warto spróbować przetrawić te opinie… Co ważnego tam zostało również zauważone – politycy to też ludzie i warto na nich się spojrzeć przez własny pryzmat.


Na prawie-koniec film znów z O. Adamem. Tak, żeby zaakcentować jedno z przesłań tego postu: MYŚL! 🙂


I już na koniec, jako dodatek, historia widziana oczami mojej Babci. Może być potraktowane jako przykład zrozumienia, dlaczego ktoś może mieć inne poglądy od Ciebie.

Moi Dziadkowie są zadowoleni z tego, co robi partia rządząca. Równocześnie szczerze przyznają, że nie orientują się już mocno w sprawach gospodarki, czy edukacji. Jak to Babcia powiedziała – tę sprawę wolą pozostawić młodszym. Co jednak widzą, to to, że władza stara się pozbyć wszystkich spadków po czasach, których nie zawsze wspominają dobrze. I nie chodzi tu tylko o polityków, ale też o osoby na wysokich pozycjach w państwowych spółkach. Część z tych osób była zbyt uwikłana w różne przekręty i działała niekoniecznie na dobro Polski.*

Tak jeszcze tylko przytoczę jedną historię. Zarówno Dziadek i Babcia pracowali w stoczni Gdańskiej. Często widzieli tam byłego prezydenta (wtedy oczywiście jeszcze nie ;)) L. Wałęsę. Większość czasu idącego z zadartą głową do góry, zamykającego się w swoim pokoju w którym nikt nie wiedział co robi. Nie mam dokładnych przykładów, ale odniosłam wrażenie, że nie wspominają go dobrze ;).
Z drugiej strony, często widzieli też Annę Walentynowicz – i to była zupełnie inna osoba. Miła, uśmiechnięta, skora do pomocy…

W ogóle muszę przyznać, że mam szalenie mądrą Babcię :). Po rozmowie z nią na ten temat, powiedziała mi, że najlepiej jakbym porozmawiała jeszcze z osobami opowiadającymi się na opozycją, poznała ich punkt widzenia i dopiero wtedy wyrobiła swoją własną opinię. Mądrze, nie? 🙂

*przytaczam tu opinię z grubsza. Sama zbyt mało siedzę w tym temacie, żeby przytaczać dokładne przykłady.


A teraz trzymam za nas kciuki – żebyśmy Polskiego społeczeństwa nie zburzyli, tylko na własnym przykładzie pokazali rządzącym, że kłótnie są zbędne, a wręcz niemile widziane w codziennym funkcjonowaniu ;).

Advertisements