Szli obok siebie. Para gburasów. Ona ze skrzyżowanymi rękami, On prowadził rower. Milczeli, a ich usta nie wyrażały nic dobrego.

Właściwie to nic poważnego się nie stało. Głupia drobnostka. Pierw zdenerwowała się Ona, zaskoczona w niewłaściwej sytuacji. Powiedziała o jedno zdanie za dużo. Po czym prędko się otrząsnęła i z uśmiechem i niezamierzonym drugim zdaniem za dużo podeszła do Niego. On jednak był zdenerwowany i powiedział. Kilka zdań za dużo. I tak zaczęli się wymieniać. Rozmowy, wyjaśnienia, wyrzuty, próby zgody, podniesione tony. Milczenie. O drobnostkę.

I zobaczyła ich Pani. Szła z naprzeciwka prowadząc drobnego pieska. I powiedziała:

Och, czy coś się stało?
Tacy Państwo smutni…
Padły jakieś przykre słowa?
Hmm, no nic… proszę o nich zapomnieć i się uśmiechnąć!
Życie jest za krótkie ich rozpamiętywanie….

I poszła.
Zaskoczone gburasy odpowiedziały “Dziękujemy”. I On przytulił Ją. I Ona jeszcze musiała do siebie dojść. I wyjaśnili sobie jeszcze wszystko. Krótko, szczerze, spokojnie. Bez wyrzutów i podniesień. Z Dziękuję, Proszę, Przepraszam, Wybaczam.

I na koniec już tylko pamiętali słodkie uściski i pocałunki na pożegnanie.

I piękny sms, tak na pamiątkę.

🙂


Wiecie, bardzo lubię Oliwskie ulice. Tutaj zawsze znajdzie się ktoś, kto Ciebie zagada, uśmiechnie się, lub spyta czy coś się stało. Nie ważne czy dziecko czy dorosły. Tutaj trzeba się w końcu uśmiechnąć :).

 

Advertisements