Wybiegłam dziś z domu – odświeżyć umysł i organizm. Odwiedzić ukochany las. Zostawić na moment całą sesję w domu.

Było pięknie. Mrocznie. Aż w końcu zaczęło być też burzowo. Po trzecim i najmocniejszym grzmocie, przyspieszyłam tempo. Tak z tempa dogonisz-mnie-szybkim-marszem do dalej-dalej-nogi-Karoliny ;). Gdzieś tam słyszałam lekki deszcz, coś na mnie kilka razy kropnęło… Aż w końcu dobiegłam do linii granicznej między lasem a domami. I zastygłam.

Continue reading “Krótko i deszczowo”

Advertisements